Badania sugerują, że rowery elektryczne nadal zapewniają jeźdźcom niezły trening

0
1

Dla doświadczonego rowerzysty górskiego korzystanie z roweru elektrycznego może wydawać się oszustwem. E-rower zapewnia zmotoryzowane wspomaganie pedału, które pozwala na jazdę na dłuższych dystansach i bardziej strome wspinanie się pod górę, ale także wydaje się mniej wysiłku.

Naukowcy z Brigham Young University sugerują jednak, że tak nie jest. W nowym artykule ujawniają, że w niewielkim badaniu doświadczeni rowerzyści górscy mieli tak samo uciążliwy trening na rowerze elektronicznym, jak jazda na tradycyjnym rowerze bez pomocy pedału.

Aby dojść do tego wniosku, zrekrutowali 33 doświadczonych rowerzystów górskich. Wszyscy byli mężczyznami, wszyscy sami zostali zidentyfikowani jako biali, z medianą wieku 38 lat; około połowa ma ponad 10-letnie doświadczenie w jeździe na rowerach górskich, a większość twierdzi, że robią to przynajmniej dwa razy w tygodniu. Tylko nieliczni jeździli na e-rowerze.

Naukowcy wyposażyli je w monitory pracy serca i wysłali na 6-kilometrową pętlę szlaku na typowym rowerze górskim, a następnie odesłali z powrotem tą samą trasą na e-rowerze. Okazuje się, że jazda e-rowerem wciąż pchnęła ich w strefę tętna „umiarkowaną do energicznej” – w rzeczywistości osiągnęli 94 procent średniego tętna, jak na rowerze konwencjonalnym.

Co zaskakujące, ich postrzeganie jazdy na rowerze elektrycznym było inne: nie wydawało się to męczącym treningiem. Wciąż czerpali korzyści z jazdy, ale czuli się równie trudni. Jest to dobre dla osób, które mogą być mniej skłonne do ćwiczeń z powodu kontuzji, powiedzmy, lub pochodzącego z bardziej siedzącego trybu życia. Dla nich e-rowery mogą być sposobem na przezwyciężenie problemu „treningi są zbyt trudne”.

To prawda, to małe badanie pilotażowe; przyszłe badania mogą udoskonalić lub podważyć wyniki. Mimo to sugeruje, że pod jednym istotnym względem e-kolarstwo jest łatwiejsze niż tradycyjny. I to dobrze.

Przeczytaj także  Jak zrobić wyciskanie hantli