Zostało 100 metrów asfaltowej drogi między Jonathanem Mendesem i metą maratonu w Nowym Jorku, a on wciąż nie wyjaśnia dokładnie, dlaczego to robi. Dlaczego przez ostatnie 11 godzin i 20 minut ten 96-letni mężczyzna biegł – cóż, nie tyle chwiejąc się, co chwiejąc się – 26,19 mil przez wszystkie pięć dzielnic miasta.
Podnosi wzrok i uśmiecha się. Widać zmarszczki wokół jego oczu zmarszczone za masywnymi pomarańczowymi okularami przeciwsłonecznymi. Masz wrażenie, że wolałby się nie tłumaczyć. Możesz spróbować znaleźć inspirującą odpowiedź, z jakiegoś powodu, dlaczego ten utykający mężczyzna, mający 16-letnią wiatrówkę Asics, wciąż jest w 45-stopniowej ciemności, ale nie da żadnej – i tak nic satysfakcjonującego.
Jako pilot bombowca w Marines, Jonathan Mendes odbył ponad 100 misji w II wojnie światowej, a następnie ponad 70 misji w wojnie koreańskiej. Trenował Johna Glenna i Teda Williamsa. Ukończył Dartmouth College i Harvard Business School. Teraz mieszka w przestronnym mieszkaniu na Manhattanie na Upper East Side. Wciąż chodzi o dwie mile wokół zbiornika Central Parku każdego ranka o 7:30 i pije szkocką każdego popołudnia o 16:00.
Nie musi ci mówić, dlaczego tu jest, kończąc swój 16. Maraton w Nowym Jorku. Robi kolejny krok do przodu.
„Musisz mieć cele w życiu” – mówi. „Nie muszą być ważne. Ale na tym etapie zrobiłem to wszystko. Jeździłem na nartach po całym świecie. Kajakowałem po wielkich rzekach świata. Latałem bombowcami nurkującymi dla Korpusu Morskiego podczas II wojny światowej i samolotów szturmowych odrzutowców w Korei. Nigdy mnie nie skrzywdzono, więc nie mam żadnych złych wspomnień. ”
Kiedy idzie – powoli, krótkimi krokami, w tempie 25 minut na milę – jego plecy są wygięte w łuk, tak że rondo jego niebieskiej czapki, ozdobionej insygniami Korpusu Marynarki Wojennej USA, jest skierowane w stronę ziemi. Ściska rękawy dwóch prowadnic, aby zachować równowagę. Był w tej pozycji, posuwając się naprzód, przez ostatnie 13 mil.
Zatrzymuje się na szczycie ostatniego wzgórza na West Drive i podnosi wzrok. Światła reflektorów wirują na pustej drodze w kolorze fioletowym i niebieskim. Carly Rae Jepsen odbija się echem od głośników w pobliżu mety. Na trybunach stoją trzy osoby. Kolejna grupa kilkunastu osób miesza się poza łukami linii mety. Nikt go jeszcze nie widział. Podnosi prawą nogę do góry, zginając ją w kolanie, aby się rozciągnąć, a następnie podnosi lewą nogę, przygotowując się do ostatniego kopnięcia.
„Bardziej jak ostatnie czołganie” – mówi. W końcu widzi linię mety w okularach przeciwsłonecznych. „Co ty na to?” on mówi.
Kit Fox
Mężczyzna po jego prawej stronie to Tom Mangan, osobisty trener Mendesa. Mangan współpracuje z Mendes dwa razy w tygodniu, wykonując ćwiczenia i ćwiczenia rozciągające. Po konsultacji z lekarzem Mangan zezwolił Mendesowi na udział w wyścigu dwa tygodnie temu.
„Jon jest wyjątkowym człowiekiem” – mówi Mangan. „Śmialiśmy się cały dzień”.
Zaczęli na Staten Island o 8:51 rano u niepełnosprawnych sportowców. Jest teraz 20:14 Ghirmay Ghebreslassie z Erytrei popędziła w tym samym miejscu w tempie poniżej 5 minut na milę ponad osiem godzin temu, wygrywając wyścig w 2:07:51. Ukończenie ostatniej mili zajęło Mendesowi ponad 30 minut.
Mężczyzna po lewej Mendes to Art Berman, 35-krotny maraton i wolontariusz z organizacji Achilles International, która dopasowuje starszych i niepełnosprawnych sportowców z przewodnikami do ukończenia zawodów wytrzymałościowych. Berman poznał Mendesa, gdy zostali sparowani na linii startowej maratonu 2015. Mendes wypadł w zeszłym roku na 16 milę, gdy kolana sprawiły mu kłopoty.
„Jonowi po prostu podoba się to wyzwanie. Jest bardzo zdeterminowanym człowiekiem, jeśli nie wymyśliłeś tego” – mówi Berman.
Po 20 metrach wolontariusze w niebieskich kurtkach zauważają zbliżającą się załogę załogi. Peter Ciaccia, dyrektor wyścigu maratonu, biegnie i obejmuje Mendesa. Przekraczają linię razem, a następnie Ciaccia zdobywa medal i kładzie go na szyi Mendesa.
„Semper fi”, mówi Ciaccia.
„Zrób albo umrzyj” – odpowiada Mendes.
Oficjalny zegar, na tymczasowym filarze na środku linii mety, zatrzymał śledzenie biegaczy ponad 45 minut temu. Czas Mendesa nie pojawi się w oficjalnych wynikach. Jego przewodnicy nie są nawet pewni, co to jest.
Według New York Road Runners, organizacji, która startuje w wyścigu, najstarszym oficjalnym finalistą w tym roku była 88-letnia Bertha McGruder. Najstarszy oficjalny finiszer ma 91 lat. Mendes ma 11 oficjalnych mety, a pięć kolejnych pojawi się po zatrzymaniu zegara.
Nie obchodzi go, że jego czas nie będzie się liczył w tym roku.
Wydaje się, że maraton dla nonagenarian nie zranił go tak bardzo. Uśmiecha się do mety.
„Chciałbym się położyć” – mówi. Wolontariusz medyczny prowadzi go do dużego białego namiotu. Opuszczony jest do łóżka z podniesionym tyłem pod kątem 45 stopni. Wolontariusz pyta, czy chce coś do picia. Może gorąca czekolada lub woda?
On chce szkockiej.
Kit Fox
Mangan wyciąga z kieszeni małą brązową papierową torbę i produkuje trzy miniaturowe butelki brązowego alkoholu – Johnnie Walker Black Label. Mendes bierze butelkę.
„Od lat mówię, że kluczem do tak długiego życia jest kieliszek whisky dziennie i dobra kobieta w tej kolejności” – mówi Mendes.
Podchodzi dobra kobieta, ubrana w fioletową kamizelkę i ze schowkiem. Ona jest kolejną pielęgniarką-ochotniczką. Klęka przy niskim łóżku i pyta Mendesa, jak się czuje.
Pociąga łyk szkockiej i łapie ją za rękę. „Och, wszystko ze mną w porządku” – mówi.
Ta historia została pierwotnie opublikowana przez Runner’s World w listopadzie 2016 r.
Od: Runner’s World US










