W połowie ostatniej jesieni wszedłem na podwórko i zobaczyłem ośmioro dzieciaków pełnych emocji. Jeden kołysał się na linie. Inny przeskoczył przez zestaw obciążników i ogłosił, że jest „bezpieczny!” gdy wylądował na każdym z nich. Dwoje kolejnych dzieci zeskoczyło z opony ciągnika i rzuciło wyzwanie pozostałym.
Te dzieci (tylko jedno z nich jest moje) nie do końca się wypracowały. Z entuzjazmem obchodzili nieoczekiwany zwrot podczas dziesiątej urodzin mojego najmłodszego syna, gdy wraz z kolegami z klasy przejął naszą siłownię na świeżym powietrzu.
Obszar treningowy, na którym trenowali moi starsi synowie w zakresie ratownictwa i wojskowych testów sprawnościowych, stał się wyimaginowanym wulkanem lub statkiem pirackim. Ta scena pasuje do ewolucji naszego podwórka: siłownia, którą zaplanowaliśmy jako przeznaczenie magazynu drewna opałowego, sama w sobie stała się czymś w rodzaju parku sąsiedzkiego. Po drodze moje dzieci wykorzystały przestrzeń, by rozwinąć zwinność, wytrzymałość i siłę.
Wszystko zaczęło się w 2015 roku, kiedy wraz z moimi nastoletnimi synami naszkicowaliśmy projekt trzech stojaków na drewno opałowe. Z poddanym obróbce ciśnieniowej drewnem, elektronarzędziami i dużą ilością pracy zaczęliśmy budować w Nowy Rok 2016. Po dwóch weekendach mieliśmy trio regałów, które razem mogły pomieścić sześć sznurków z drewna, a jednocześnie podwajały się jako alternatywa dla obskurnego piwnica siłowni.
Subskrybuj Fitness dla mężczyzn
Do jednego stojaka dodaliśmy wysoką ścianę do kulek. Do drugiego przymocowaliśmy drążek do podciągania. Po trzecie, zaprojektowaliśmy kątową belkę wznoszącą się na około 16 stóp w powietrzu, z której zawiesiliśmy linę wspinaczkową. Do tego stojaka przymocowaliśmy również poprzeczkę, a na niej wisiał zestaw TRX i para pierścieni.
Do wiosny zaopatrzyliśmy stojak w drewno opałowe, a siłownię w bar olimpijski, zestaw talerzy i kettlebell. Za pośrednictwem przyjaciółki na siłowni CrossFit moja żona znalazła bezpłatną oponę do ciągnika.
Siłownia nie była idealna. Ciężar drewna opałowego i miękkość gleby sprawiły, że regał środkowy opadł nierównomiernie, co pozostało nawet po tym, jak się podnieśliśmy i przygotowaliśmy najbardziej obrażający zakręt.
Pokryta śniegiem domowa siłownia pisarza, wykorzystywana do jednego z jej pierwotnych celów: przechowywania łupanego drewna opałowego. Dreszcze
Z czasem zaczęliśmy akceptować tę wadę, tak jak akceptuję własne granice i wspólny ból, który nadchodzi wraz z wiekiem. Przyjaciele żartowali z nas żartobliwie. Niektórzy nazywali tę przestrzeń więzienną siłownią. Inni pytali, czy wpadłem na pomysł placówki bojowej w Afganistanie, gdzie wcześniej pracowałem.
To ostatnie pytanie było uczciwe. Amerykańskie wojska na odległych stanowiskach wymyślają nowatorskie sposoby ćwiczeń w ciasnych przestrzeniach i pod gołym niebem, często z prowizorycznym sprzętem, w tym hantlami wykonanymi z zapakowanych worków z piaskiem i tyczkami do drążków.
Moi synowie i ja nie czerpaliśmy bezpośrednio z żadnego z tych wielu projektów. Ale siłownie ze strefami wojennymi okazały się zarówno praktyczne, jak i zabawne, i pokazały coś, czego brakuje zbyt wielu siłowniom typu big box: prostotę. Dostarczyły inspiracji pojęciowej.
Siłownia na świeżym powietrzu Chivers, kwitnąca liśćmi – i ćwiczenia do gry w wallball.C.J. Dreszcze
Zapamiętaj to słowo. Zabawa. Niezależnie od zalet tej kombinacji drewna opałowego, stojaka i siłowni na zewnątrz, po zbudowaniu nie wymagała ona sprzedaży. Siłownia sama przyciągnęła. Mój najstarszy syn, Jack, był ratownikiem na letniej plaży po latach gimnazjum i liceum. Pomiędzy zmianami kondycjonował się na siłowni; widzieliśmy go bez koszuli, walczącego z komarami, gdy przedzierał się przez obwody piłki nożnej i kettlebell oraz opanował wspinanie się po linie bez nóg.
Mój następny najstarszy Mick jest licealistą z planami dołączenia do marines. Często widzę go na linie lub przy drążku do podciągania, z założonym zestawem słuchawkowym, w strefie.
Sceny te były przewidywalne. Nie spodziewaliśmy się, że nasza siłownia stanie się również miejscem spotkań. Joe, dziesięć lat, miał sześć lat, kiedy na jego podwórku pojawiła się siłownia. Moja córka, Elizabeth, miała 11 lat. Obaj poszli na siłownię, jakby to był plac zabaw, i dołączyli do nich przyjaciele.
Dzieci z sąsiedztwa zamieniają siłownię Chiversa w to, co uznają za stosowne. Dreszcze
Latem jest to forteca, której należy bronić lub szturmować podczas wojny z balonami wodnymi. Zimą amunicja zmienia się w śnieżki. Czasami patrzę przez okno i widzę dzieci z ulicy i z góry skupione wokół opony lub liny ciągnika, zaangażowane w wymyślone przez siebie gry, z regułami, które znają tylko oni.
Zbudowaliśmy centralny element tego szkolenia i graliśmy za mniej niż roczne koszty członkostwa w lokalnych centrach fitness. Prawie pięć lat później trudno sobie wyobrazić lepiej wydane pieniądze.










